Tłumaczenia prawnicze z angielskiego: dlaczego AI nie rozumie systemów prawnych

Udostępnij

Na pierwszy rzut oka tłumaczenie tekstów prawniczych wydaje się zadaniem, z którym systemy sztucznej inteligencji powinny radzić sobie wyjątkowo dobrze. Język prawa jest przecież formalny, powtarzalny, uporządkowany i pozornie mniej podatny na wieloznaczność niż język literacki czy publicystyczny. Zdania bywają długie, ale ich konstrukcja często opiera się na schematach. Terminologia powtarza się w umowach, regulaminach, orzeczeniach i pismach procesowych.

To jednak tylko pozór. Właśnie dlatego, że język prawniczy sprawia wrażenie precyzyjnego i przewidywalnego, błędy popełniane przez systemy AI mogą być szczególnie groźne. Często nie rzucają się w oczy. Brzmią poprawnie, są stylistycznie płynne i sprawiają wrażenie profesjonalnych. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy taki przekład trafia do sądu, kancelarii, urzędu albo staje się podstawą podpisania umowy.

Tłumaczenie prawnicze nie polega bowiem wyłącznie na przełożeniu słów z jednego języka na drugi. To praca na styku języka, prawa, kultury prawnej i odpowiedzialności zawodowej. Wymaga rozumienia nie tylko tekstu, ale również systemu prawnego, w którym dany tekst powstał, oraz skutków, jakie może wywołać w systemie docelowym.

Prawo to nie tylko język. To system

Jednym z podstawowych błędów w dyskusji o wykorzystaniu AI w tłumaczeniach prawniczych jest utożsamianie języka prawa z samym prawem. Tymczasem każde pojęcie prawne funkcjonuje w określonym porządku normatywnym. Odsyła do konkretnych przepisów, instytucji, procedur, orzecznictwa i doktryny.

Dobrym przykładem jest angielskie pojęcie consideration, występujące w prawie kontraktów common law. Nie ma ono prostego odpowiednika w polskim prawie cywilnym, ponieważ polski system prawny nie uzależnia ważności umowy od istnienia tej instytucji. Można próbować tłumaczyć je jako „świadczenie wzajemne”, „ekwiwalent” albo „causa”, ale żadne z tych określeń nie oddaje w pełni funkcji, jaką consideration pełni w prawie anglosaskim.

System AI rozpoznaje słowo i dobiera jego najbardziej prawdopodobny odpowiednik. Tłumacz specjalistyczny widzi za tym słowem instytucję prawną. To zasadnicza różnica. W praktyce może ona decydować o tym, czy dana klauzula zostanie właściwie zrozumiana, czy umowa będzie skuteczna, a nawet czy strony nie narazą się na spór prawny.

Common law i prawo kontynentalne — dwa różne światy

Tłumaczenia prawnicze z języka angielskiego na polski bardzo często oznaczają przekład między dwoma odmiennymi tradycjami prawnymi. Z jednej strony mamy system common law, charakterystyczny między innymi dla Anglii, Walii czy Stanów Zjednoczonych. Z drugiej — kontynentalny system prawa stanowionego, do którego należy Polska.

W systemie common law ogromne znaczenie mają precedensy sądowe. Prawo rozwija się poprzez orzeczenia, a rozumienie wielu pojęć wynika nie tylko z ustaw, lecz także z utrwalonej linii orzeczniczej. Dlatego angielski język prawniczy jest mocno związany z historią konkretnych instytucji i rozstrzygnięć sądowych.

Przykładami takich pojęć są:

  • equity — historycznie odrębna gałąź prawa, związana z zasadami słuszności;
  • trust — instytucja oparta na rozdzieleniu własności prawnej i ekonomicznej;
  • tort — odpowiedzialność deliktowa w ujęciu common law, skonstruowana inaczej niż w prawie polskim;
  • injunction — sądowy nakaz lub zakaz, który nie zawsze odpowiada polskim środkom zabezpieczenia.

Polski system prawny działa inaczej. Opiera się przede wszystkim na ustawach i kodeksach: Kodeksie cywilnym, Kodeksie postępowania cywilnego, Kodeksie karnym, Kodeksie spółek handlowych oraz licznych ustawach szczegółowych. Oczywiście orzecznictwo również ma znaczenie, ale formalnie to przepisy stanowione pozostają podstawowym źródłem prawa.

Dla tłumacza ma to ogromne znaczenie. Pojęcie, które w common law jest rozwijane przez orzecznictwo, w prawie polskim może mieć zupełnie inną konstrukcję albo nie istnieć wcale. W takim przypadku tłumacz nie może po prostu znaleźć „najbliższego słowa”. Musi zdecydować, czy zastosować ekwiwalent funkcjonalny, opis, przypis, pozostawić termin w oryginale, czy wybrać rozwiązanie zależne od celu dokumentu.

Dlaczego AI ma z tym problem?

Systemy sztucznej inteligencji są bardzo skuteczne w rozpoznawaniu wzorców językowych. Potrafią ustalić, że określone słowo często występuje w pobliżu innych słów, że dana fraza zwykle tłumaczona jest w określony sposób, a pewne konstrukcje pojawiają się typowo w umowach, orzeczeniach lub regulaminach.

Problem polega na tym, że tłumaczenie prawnicze wymaga czegoś więcej niż statystycznej trafności. Wymaga rozumienia funkcji prawnej danego pojęcia. AI może sprawnie przewidzieć, jak najczęściej tłumaczy się breach of contract, warranty czy indemnity. Nie oznacza to jednak, że rozumie, jakie skutki prawne wywoła użycie danego terminu w konkretnym dokumencie.

Tłumacz specjalistyczny analizuje kontekst, jurysdykcję, cel dokumentu i odbiorcę przekładu. System AI generuje najbardziej prawdopodobną odpowiedź. W wielu tekstach użytkowych może to wystarczyć. W prawie — nie zawsze.

Pułapki terminologiczne w tłumaczeniach prawniczych

Jednym z największych zagrożeń są tak zwani fałszywi przyjaciele terminologiczni. To pojęcia, które wydają się podobne do terminów znanych z języka polskiego, ale w rzeczywistości mają inne znaczenie prawne.

Contract a „umowa”

W polskim prawie cywilnym umowa dochodzi do skutku zasadniczo przez zgodne oświadczenia woli stron. W common law do powstania wiążącego kontraktu często potrzebne są dodatkowe elementy, w tym właśnie consideration. Dlatego automatyczne tłumaczenie contract jako „umowa” może być poprawne językowo, ale w określonych kontekstach niewystarczające prawnie.

Tłumacz musi wiedzieć, czy tekst będzie stosowany w Polsce, w Anglii, w Stanach Zjednoczonych, czy w relacjach międzynarodowych. Inaczej tłumaczy się dokument dla celów informacyjnych, inaczej projekt umowy do podpisu, a jeszcze inaczej materiał składany jako dowód w postępowaniu.

Warranty a „gwarancja” lub „rękojmia”

Angielskie słowo warranty bywa szczególnie problematyczne. W prawie handlowym common law może oznaczać postanowienie umowne, którego naruszenie daje prawo do odszkodowania, ale niekoniecznie do odstąpienia od umowy. W polskim prawie „gwarancja” i „rękojmia” to odrębne instytucje, funkcjonujące na podstawie określonych przepisów.

Automatyczne przetłumaczenie warranty jako „gwarancja” może więc prowadzić do błędnego skojarzenia z polskimi przepisami o gwarancji jakości. W niektórych przypadkach właściwsze będzie określenie „zapewnienie”, „oświadczenie”, „zobowiązanie umowne” albo opisowa konstrukcja zależna od kontekstu.

Indemnity a „odszkodowanie”

Równie zdradliwe jest pojęcie indemnity. W umowach angloamerykańskich często oznacza ono zobowiązanie jednej strony do zwolnienia drugiej z odpowiedzialności lub pokrycia określonych strat, czasem niezależnie od winy. Polski termin „odszkodowanie” działa w innym systemie pojęciowym i wiąże się z określonymi przesłankami odpowiedzialności.

Przetłumaczenie indemnity po prostu jako „odszkodowanie” może zatem zniekształcić sens całej klauzuli. W praktyce taka różnica może mieć duże znaczenie przy sporze dotyczącym odpowiedzialności kontraktowej, zakresu roszczeń lub ryzyka finansowego stron.

Ekwiwalencja funkcjonalna, czyli sedno tłumaczenia prawniczego

W tłumaczeniach prawniczych nie zawsze chodzi o dosłowne odtworzenie tekstu. Celem jest często osiągnięcie ekwiwalencji funkcjonalnej, czyli takiego przekładu, który w systemie docelowym możliwie najwierniej odda funkcję prawną pojęcia występującego w systemie źródłowym.

To zadanie wymaga odpowiedzi na kilka pytań:

  • Czy dana instytucja istnieje w prawie polskim?
  • Czy jej polski odpowiednik ma taki sam zakres?
  • Czy przekład ma służyć prawnikowi, sądowi, urzędowi, przedsiębiorcy czy osobie prywatnej?
  • Czy dokument ma wywoływać skutki prawne, czy pełnić wyłącznie funkcję informacyjną?
  • Czy termin należy przełożyć, opisać, pozostawić w oryginale, czy uzupełnić objaśnieniem?

To nie są pytania techniczne. To decyzje interpretacyjne. Wymagają wiedzy prawniczej, doświadczenia translatorskiego i świadomości celu przekładu. System AI może wygenerować poprawnie brzmiącą wersję tekstu, ale nie ponosi odpowiedzialności za te decyzje i nie zawsze potrafi rozpoznać ich wagę.

Rejestr, jurysdykcja i cel dokumentu

Teksty prawnicze nie są jednorodne. Inaczej tłumaczy się umowę handlową, inaczej wyrok sądu, inaczej akt prawny, a jeszcze inaczej pismo procesowe lub regulamin świadczenia usług. Każdy z tych dokumentów ma własną strukturę, funkcję i konwencję stylistyczną.

Znaczenie ma również jurysdykcja. Angielski język prawniczy nie jest jednolity. Prawo Anglii i Walii różni się od prawa szkockiego. Prawo amerykańskie różni się od prawa angielskiego, a w samych Stanach Zjednoczonych wiele kwestii zależy od prawa konkretnego stanu. Klauzula poddająca umowę prawu stanu Nowy Jork może wymagać innego podejścia niż klauzula oparta na prawie Anglii i Walii.

Równie ważny jest cel tłumaczenia. Ten sam dokument może być tłumaczony na potrzeby negocjacji, wewnętrznej analizy, postępowania sądowego, audytu, transakcji kapitałowej albo podpisania przez strony. Każdy z tych celów może wymagać innej strategii przekładu.

Dobry tłumacz prawniczy przed rozpoczęciem pracy pyta nie tylko o język źródłowy i docelowy. Pyta również o przeznaczenie dokumentu. To właśnie ten etap często decyduje o jakości końcowego tłumaczenia.

Odpowiedzialność zawodowa ma znaczenie

W dyskusji o sztucznej inteligencji często pomija się kwestię odpowiedzialności. Tymczasem w tłumaczeniach prawniczych jest ona kluczowa.

Tłumacz przysięgły w Polsce ponosi odpowiedzialność zawodową za sporządzone tłumaczenie. Jego praca może mieć znaczenie dowodowe, urzędowe i procesowe. Błędy w tłumaczeniu dokumentów prawnych mogą prowadzić do realnych konsekwencji: sporów, opóźnień, strat finansowych, problemów z uznaniem dokumentu albo nieprawidłowej interpretacji umowy.

System AI nie podpisuje tłumaczenia. Nie ma statusu zawodowego. Nie ponosi odpowiedzialności dyscyplinarnej ani zawodowej. Nie można go przesłuchać, rozliczyć z decyzji terminologicznej ani pociągnąć do odpowiedzialności tak, jak człowieka wykonującego zawód zaufania publicznego.

Dlatego w dokumentach, które mogą wywoływać skutki prawne, sama płynność językowa nie wystarcza. Potrzebna jest osoba, która bierze odpowiedzialność za tekst końcowy.

Gdzie AI może pomóc?

Nie oznacza to, że sztuczna inteligencja nie ma miejsca w pracy tłumacza. Przeciwnie — może być bardzo użytecznym narzędziem, jeśli jest stosowana świadomie i pod kontrolą specjalisty.

AI może pomóc w analizie dużych zbiorów dokumentów, przygotowaniu pierwszej wersji tłumaczenia mniej ryzykownych fragmentów, porządkowaniu terminologii, tworzeniu glosariuszy czy wykrywaniu powtarzalnych konstrukcji. Może przyspieszyć pracę tam, gdzie tekst jest schematyczny, a ryzyko błędu relatywnie niewielkie.

Szczególnie przydatna może być w modelu postedycji tłumaczenia maszynowego, czyli sytuacji, w której system tworzy wstępny przekład, a następnie tłumacz specjalistyczny dokładnie go weryfikuje, poprawia i dostosowuje do celu dokumentu.

Granica jest jednak wyraźna. AI może wspierać tłumacza, ale nie powinna samodzielnie zastępować go tam, gdzie dokument wywołuje skutki prawne, dotyczy istotnych zobowiązań albo może zostać wykorzystany przed sądem, urzędem lub kontrahentem.

Model przyszłości: współpraca człowieka i technologii

Przyszłość tłumaczeń prawniczych prawdopodobnie nie będzie polegała na prostym wyborze: człowiek albo maszyna. Bardziej realistyczny jest model hybrydowy, w którym tłumacz korzysta z narzędzi AI, ale zachowuje kontrolę nad ostatecznym kształtem tekstu.

W takim modelu sztuczna inteligencja może przyspieszyć pracę, zmniejszyć koszt obsługi dużych projektów i pomóc w utrzymaniu spójności terminologicznej. Tłumacz odpowiada jednak za decyzje, których nie można sprowadzić do statystyki: wybór ekwiwalentu, ocenę ryzyka, interpretację kontekstu i dostosowanie przekładu do systemu prawnego.

Paradoksalnie rozwój AI nie obniża wymagań wobec tłumaczy prawniczych. Przeciwnie — podnosi je. Im lepsze są automatyczne narzędzia, tym trudniej zauważyć ich błędy. A im trudniej zauważyć błąd, tym większe znaczenie ma wiedza specjalisty.

Podsumowanie

Tłumaczenie prawnicze z angielskiego na polski nie jest prostym przekładem między dwoma językami. To praca na granicy dwóch systemów prawnych, dwóch tradycji interpretacyjnych i dwóch sposobów rozumienia instytucji prawnych.

Sztuczna inteligencja potrafi generować teksty poprawne stylistycznie i często bardzo przekonujące. Nie oznacza to jednak, że rozumie prawo jako system norm, odpowiedzialności i skutków. W tłumaczeniach prawniczych największym zagrożeniem nie jest błąd oczywisty, lecz błąd, który wygląda profesjonalnie.

Dlatego AI może być wartościowym narzędziem w rękach tłumacza specjalistycznego, ale nie powinna być traktowana jako jego pełnoprawny zamiennik. W obszarze, w którym jedno słowo może zmienić zakres odpowiedzialności, ważność umowy albo wynik sporu, nadal kluczowe pozostają wiedza, doświadczenie i odpowiedzialność człowieka.

5/5 - na podstawie (1 ocen)
Zobacz też